wtorek, 3 stycznia 2012

o czerni

        Heh, wygląda na to, że na większości zdjeć widzicie mnie - mniej lub bardziej - w czerni. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że jakiekolwiek pierwsze czarne ciuchy pojawiły się w mojej szafie dopiero ok. 2 lata temu! Całe liceum przechodziłam w klimatach flower-power, szklanych koralikach i szmaragdowych przecieranych martensach, a na studiach zanurzyłam się w tweedy i sztruksy, niezmiennie w kolorach jesieni. I choć wszyscy chodzili w czerni, ja nie miałam nawet jednej czarnej rękawiczki ;)
        Teraz jednak czerń gra w mojej szafie... może nie pierwsze skrzypce, ale partię wiolonczeli na pewno! :D Zdominowała brązy, zielenie i fiolety, i ani myśli być mniej egocentryczna... ale nie mam jej tego za złe. W końcu tyle lat czekała, ma teraz swoje 5 minut, niech korzysta do woli! :) 




tunika - atmosphere (ciuchobranie)
leginsy - zara
pasek - sh
buty - air step
pierścionek - allegro

6 komentarzy:

  1. ładna stylizacja, ja kiedyś maiłam bardzo dużo czarnych ubrań- a teraz lubię odcienie fioletu, czerwieni itp. lepiej sie czuję w kolorowych :)

    OdpowiedzUsuń