W końcu jakieś wczesnozimowe obrazki! :-) Z widocznym na zdjęciu płaszczem wiąże się pewna historia. Zima zeszłego roku: jakoże poprzedni płaszcz powoli dogorywał, rozpoczęłam poszukiwania nowego. Wymagania: ma być 100% wełniany (albo wełna z kaszmirem), prosty w formie, taliowany i bez kołnierza, a najlepiej z lekką stójką, ciemnego koloru. Wyznaczyłam na to rozrzutny jak na mnie budżet 1000zł - w końcu dobry plaszcz to inwestycja na lata - i rozpoczełam poszukiwania. Sklepy, sklepy, sklepy... i nic! Kołnierze, grzybki, płaszcze w stylu męskim, bufki, kratki, akryle i bawełny. Groszki i róże. Wszystkiego pełno, ale wszystko nie to.
Po kilku tygodniach zdesperowana zaczęłam przeczesywać internet...i znalazłam, za 50zł! Wełna, taliowany, ze stójką i z odpowiednio długimi rękawami (te standardowe często są dla mnie przykrótkie). Dziwny obrót sprawy, bo miało być z gestem i bez skąpstwa, a znów wygrał drugi obieg. Ale... czy powinno mnie to martwić? :-)
Tylko, że teraz mi chodzi po głowie zimowy płaszcz w kolorze kremowym, taliowany, o formie jednorzędowego trencza, z pięknej mięciutkiej wełenki... ech, kobietki! Nigdy nam nie dość, prawda? ;-)


fot. J. Kania
płaszcz: In Wear (allegro)
kapelusz, szalik z królika: vintage
zamszowa spódnica: ciuchobranie
buty, pasek, torebka: sh
rajstopy: calzedonia
rękawiczki: uliczny sprzedawca
kolczyki: hand made